Tylko weszłam do domu i znów wrzaski.

Bo dzień wcześniej odkurzałam i od rury w odkurzaczu odpadł worek. Przecież mamy odkurzacz Karchera, który może być odkurzaczem bez workowym. Więc w czym problem? Wytrzepać worek, z pojemnika wysypać śmieci i po sprawie. Naprawdę musiałam wysłuchiwać jak to przez pół godziny doczyścić się odkurzacza nie dało przez moją głupotę?

A za moment kolejny problem.

Szykując brudy do prania położyłam bluzę na kanapie w salonie. Bluzę, którą przed sekundą z siebie zdjęłam. Ale przecież ona nie może tam poleżeć. Musi wisieć na wieszaku. 

W obu przypadkach nie odezwałam się ani słowem. Po co miałabym to robić? I tak niczego to nie zmieni, a jedynie eskaluje problem.


Godzinę później dzwoni do Narcyza matka (moja teściowa) i pierwsze pytanie, które mu zadaje to czy już się na mnie wydarł...

Komentarze